Szkolny łobuz bił małego Eugene’a codziennie po lekcjach i wołał za nim „Jezusowa baba”, aż chłopiec pewnego dnia stracił cierpliwość, a to, co zrobił potem, do dziś brzmi jak dowcip i jak wyrzut sumienia. Ta historia otwiera rozważanie Psalmu 129, pieśni pielgrzymów o ludziach, po których plecach jeżdżono jak pługiem, a jednak ich nie przemogli. Kazanie mówi wprost o cierpieniu, którego nie wolno romantyzować, o gniewie, który trzeba gdzieś złożyć, i o dwóch słowach streszczających całą Ewangelię: ale Bóg. Posłuchaj, jeśli nosisz w sercu krzywdę, która wciąż nie chce się zabliźnić.
Podróż z Bogiem, który uwalnia z opresji
W podróży
Podróże i rozmowy doskonale się uzupełniają. Najlepiej podróżować w dobrym towarzystwie, bo każda wyprawa staje się wtedy okazją do wymiany myśli, ale też do wspólnego milczenia. Lato, czas urlopów i wyjazdów, sprzyja przypomnieniu sobie, że Bóg jest najważniejszym towarzyszem naszej podróży, także tej największej, zwanej życiem. A jeśli już wędrujemy razem z Nim, to, oprócz chwil, kiedy milczymy i cieszymy się tylko swoją obecnością, warto też cieszyć się rozmową.
Dlatego tego lata będziemy czytać cykl psalmów zwanych pielgrzymimi lub podróżnymi, ponieważ recytowano je w czasie wędrówki do Jerozolimy. To podróż przez zakręty życia, od smutku i osamotnienia do wspólnoty i uwielbienia. Jednak najważniejsze w niej jest to, że możemy iść i rozmawiać z samym Bogiem.